Zapraszamy do lektury opowieści o wedrówkach do miejsc egzotycznych ale przecież tak odległych od nas. Tym razem Michał Bartosiak zabiera nas na wschodnie rubieże Rzeczypospolitej, by pokazać nam Polskę zagubioną w małych, przygranicznych miejscowościach gdzie lichą drogą, pomiedzy polami i lasami zobaczyc można z bliska niezwykłą i niecodzienna strone naszego kraju... 

 

 LCAC tatarskim sladem IMG 5452

 

Tekst: Michał Bartosiak Travers.eu, zdjecia: Ireneusz Rek

 

Od kilku sezonów, przynajmniej raz w roku odzywa się we mnie tęsknota za  włóczęgą po wschodnich rubieżach Polski – specyficzne klimaty, otwarci i szczerzy ludzie, dzikie i pierwotne lasy, zapomniane zabytki i charakterystyczna architektura.  Wszystko to sprawia, że rozpuszczam wici wśród przyjaciół i wyruszamy na „Wschodnią włóczęgę”. W planach dużo atrakcji i mnóstwo kilometrów do nawinięcia na koła. Piątkowy poranek, wita nas słońcem i start z zatłoczonego parkingu pod hipermarketem wywołuje uśmiech na twarzach wszystkich uczestników. Pierwszy etap wycieczki niestety prowadzi drogami asfaltowymi, dzięki temu nasze trzy Toyoty i Nissan  szybko przemykają do punktu pierwszej ucieczki w dzicz. Skręcamy do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Trasa jest naprawdę piękna, nie ma tu terenu, droga wyasfaltowana ale przejazd tranzytem, bocznymi drogami obfitującymi  w fantastyczne widoki bagien, monumentalnych drzew, tajemniczych zakątków i wypatrywanie zwierząt sprawia, że wszyscy nie mogą powstrzymać okrzyków zachwytu i cb ciągle nadje na swoich falach.  Obiad w stylowej drewnianej karczmie, poza ucztą  smaków okraszony jest pierwszymi wyrazami zadowolenia i mnóstwem komentarzy.

 

 LCAC tatarskim sladem IMG 4754

LCAC tatarskim sladem IMG 4758

 

W dalszej podróży ocieramy się o Twierdzę Ossowiec a kolejne km trasy wprowadzają nas na szutry i dukty wzdłuż brzegu Biebrzy. Piękna widokowa trasa doprowadza nas do Białobrzegów, gdzie w stary młyn kusi zapachem świeżo usmażonych ryb. Przemy dalej, jeszcze przed zmierzchem musimy dotrzeć do bazy noclegowej – Folwark Hutta w pobliżu Suwałk. Piękny, zabytkowy budynek, klimatyczne pokoje i arcysympatyczna obsługa sprawiają, że w sobotni poranek z lekkim ociąganiem startujemy w trasę. Teraz już większość podróży spędzimy poza asfaltami- do pokonania 200km. A  mamy po drodze do zwiedzenia Sejny z Katedrą i Synagogą do tego degustacja miejscowego przysmaku – „Mrowisko” – wielki kopiec kruchych ciastek a’la faworki oblanych miodem z rodzynkami i  makiem.

 

 LCAC tatarskim sladem IMG 5168

 

Kolejne  kilometry to maksymalne szutrowanie – trasa poprowadzona wzdłuż granicy z Litwą – gdzie objeżdżamy graniczne jezioro Galadus, wstępujemy do ciotek  Miłosza w Krasnogrudzie aby łyknąć trochę kultury, zanurzamy się w dzikie wiekowe puszcze gdzie jelenie i sarny przebiegają przed samochodami. Dojeżdżamy też do „trojstyku” granic Polski, Litwy i Białorusi w rejonie Stanowiska a postój na popas i odpoczynek robimy sobie przy śluzie Kudrynki, na brzegu Czarnej Hańczy czy też kanału augustowskiego. Żeby nie było tak luksusowo i aby zaspokoić pierwotne traperskie instynkty -  ten posiłek jest typowym obiadkiem terenowca - grill, kuchenka turystyczna no i kiełbaski, kurczaki, boczek i inne smakołyki (zupki profi oraz konserwa turystyczna) – wszystko do przygotowania we własnym zakresie. 

 

LCAC tatarskim sladem IMG 5237

wschod 2015 IMG 0176

 

Syci, napojeni i wypoczęci ruszamy dalej. Trasa nadal będzie nas prowadziła po rejonach przygranicznych, wręcz będzie ocierała się o słupy graniczne - na tzw grubość lakieru.  Szutry, dukty, przecinki. A wszystko pod czujnym okiem straży granicznej. Każda taka wycieczka zgłaszana jest do tych służb z informacją o uczestnikach i samochodach – dzięki temu kontrola pograniczników jest szybka, sprawna i na koniec sympatyczna – wymiana żartów, pogaduchy o samochodach terenowych. 

Przejeżdżamy w poprzek kolejek TIRów czekających na odprawę, wywołując zdziwienie wśród kierowców. Wyłaniamy się z mroków leśnych gąszczów i nadal przemy przed siebie. Nasz fotograf szaleje ze swoim Canonem, ilość tematów, kapliczek, domów, kościołów czy klimatycznych zakątków, widoków czy wręcz pejzaży – powoduje, że karta pamięci zapełnia się ekspresowo.

Na koniec dnia docieramy do dzisiejszego celu podróży – Zajazd na końcu Świata – czyli tatarska gospoda w Kruszynianach. Ale nie ten wielki, komercyjny, tylko totalnie rustykalny i na maxa klimatyczny gdzie czekają na nas Babcia, Marta i Andżelika, które już kilka razy gościły nas w swoich progach. Na ten sobotni wieczór obiekt jest całkowicie do naszej dyspozycji. Kolacja, oczywiście w towarzystwie gospodyń przeciąga się do bardzo późnych godzin nocnych. Wyśmienite jedzenie, przepyszne trunki, rozmowy o nas, naszych wyprawach, tatarskich i podlaskich zwyczajach, historii zajazdu,  niesamowicie sympatyczne towarzystwo zapada wszystkim głęboko w pamięć. Ten pobyt jest naprawdę udany i dla takich chwil warto telepać się po wykrotach kilkaset kilometrów.

 

wschod 2015 IMG 0342

wschod 2015 IMG 0364

wschod 2015 IMG 0357

wschod 2015 IMG 0368

 

Niedziela - kolejne niesamowite śniadanie, pożegnalne uściski z gospodyniami i jedziemy do Meczetu na liźnięcie rąbka historii. Tu, żartobliwie ostrzegam wszystkich przed zadawaniem pytań miłemu, jak sam się nazywał „kościelnemu”, którego ogromna  wiedza potrzebuje tylko zachęty aby nieskończona strugą zalać ciekawych słuchaczy. Więc już po 2 godzinach udaje się nam przenieść zwiedzanie tego jakże ciekawego zakątka Polski na Mizar – czyli tatarski cmentarz. Kamienne bloki, pokryte mchem, stylowe ogrodzenie i smugi światła przeciskające się przez gęste drzewa  sprawiają prawie magiczną aurę.

 

wschod 2015 IMG 0378

wschod 2015 IMG 0427

 

I znów w drogę. Tym razem odwiedzamy piękne cerkwie, przejeżdżamy praktycznie nad przejściem granicznym w Bobrownikach, aż dojeżdżamy do zalewu Siemianówka.  Kiedyś czynna grobla pozwalała na wjazd samochodami kilometr „w jezioro”. Teraz postawiono zakazy i dlatego na chwilę odpoczynku w podróży robimy sobie na opuszczonej stacyjce kolejowej. Dalej objeżdżamy zalew i szykujemy sobie obiad offroadera nad brzegiem bagien, na skraju puszczy białowieskiej.

 

wschod 2015 IMG 0471

 

Ostatni już etap naszej włóczęgi doprowadził nas pięknymi, leśnymi drogami do Białowieży. A ponieważ we wszystkich naszych podróżach szanujemy przyrodę i wyznajemy zasadę „bez śladów” , matka natura czasami się nam odwdzięcza – na skraju puszczy powitał nas piękny, wręcz posągowy, najprawdziwszy żubr. Wyszedł na łąkę zażyć słonecznych  kąpieli  w ostatnich jego promieniach.

 

zubr bialowieza

 fot. Romek Piotrowski

 

Nasza wyprawa dobiegła końca, na kolację i podsumowanie wycieczki wstąpiliśmy do bardzo ciekawej restauracji „Carskiej” w zabytkowym budynku stacji kolejowej. Tak minął piękny weekend , który wszystkim uczestnikom sprawił ogromną radość.

A ponieważ jak pisałem na wstępie – ciągnie mnie tam co roku, na pewno jeszcze wrócę w te rejony.

 

 

 

 

GALERIA ZDJĘĆ 

PLG_SYSTEM_RRRCONTENTMEDIA_HEADER

wschod_2015____IMG_0084
wschod_2015____IMG_0088
wschod_2015____IMG_0090
wschod_2015____IMG_0092
wschod_2015____IMG_0098
wschod_2015____IMG_0101
wschod_2015____IMG_0109
wschod_2015____IMG_0114
wschod_2015____IMG_0117
wschod_2015____IMG_0135
wschod_2015____IMG_0136
wschod_2015____IMG_0137

PLG_SYSTEM_RRRCONTENTMEDIA_READMORE_TEXT