Kiedy jest najlepsza pora na Mazury? Latem? Gdy wakacyjny tłum zabiera radość z obcowania z naturą. A może jesień? Poranne mgły snujące się nisko nad ziemią, ciepło ogniska, które nie przeszkadza innym turystom, smak pieczonych kiełbasek... i puste, szutrowe trasy. Dlatego nasz wyjazd odbył się właśnie jesienią. Ci, którzy szukają przygody tak jak my, właśnie teraz, poza głównym sezonem turystycznym, pakują do aut termosy z ciepłą herbatą, trekingowe buty i chęci na odkrywanie własnego kawałka świata…

 

 

Kolejne auta pojawiają się na miejscu zbiórki w Mikołajkach. To moment kiedy dostrzec można jak bardzo się różnimy i jak bardzo jesteśmy podobni. Początkujący, którzy pierwszy raz testują możliwości swoich Toyot. Wielbiciele marki, którym po prostu radość sprawia podróż w Land Cruiserze. Podróżnicy bywający daleko i jeszcze dalej, poszukiwacze wrażeń i emocji w offroadzie. Wszystkich ich łączy ta niepowstrzymana potrzeba, by pojechać za horyzont, posmakować nieznanego, wciąż jeszcze dzikiego. A Mazury?  Niby bliskie i dobrze znane. Jednak wystarczy zjechać z asfaltowej drogi, by pokazały swą inną, egzotyczną i ekscytującą stronę.

 

 

Do bazy w Bogaczewie dotrzemy po trzech godzinach. Rybaczówka. Ładne wnętrza i ryby. Dlaczego tylko ryby tu podają? Na to pytanie właściciel odpowiada, że podawaliby również schabowe, ale wieprza trudno złowić w jeziorze. Nazwa zobowiązuje … W Bogaczewie nad jeziorem bocznym poznajemy również właściciela pływającej sauny. Kiedyś Warszawiak, od lat mieszkający w swym pływającym, mazurskim domu. Kto chce może wygrzać się w jego przybytku i potem… od razu do jeziora.

 

 

Kolejny dzień to podróż do jednego z największych, śródlądowych portów jachtowych. Sztynort latem to keja i las masztów. Jesienią tłumy jednak znikają. W zabytkowych zabudowaniach, w których przez pięć wieków zamieszkiwała rodzina Lehndorffów, znaleźć można pensjonat i restaurację. Obecnie miejsce to powoli rozkwita, remontowane są zabytkowe zabudowania m.in. pałacu zbudowanego w XVII wieku na starszych fundamentach przez  Marię Eleonorę, żonę Ahasvera von Lehndorffa, dyplomaty w służbie króla Jana II Kazimierza Wazy, elektora brandenburskiego i króla Danii. Będąc tutaj warto poznać historię tego miejsca i tragiczny koniec wielkiego rodu, gdy jego głowa, porucznik Lehndorff, zostaje stracony po nieudanym zamachu na Adolfa Hitlera, a rodzina trafia do obozu koncentracyjnego.

 

 

Kolejny dzień to mazurska trasa na północ od Jeziora Mamry. Po drodze odwiedzamy bunkry szefa kancelarii Rzeszy - SS-Obergruppenführer Hansa Lammersa, dawna wieża widokowa zbudowana ku czci kanclerza Bismarcka w Srokowie, śluzy w Leśniewie oraz Piaskach. Poza tym wizyta w schronach Kwatery Głównej Niemieckich Wojsk Lądowych (OKH) w Mamerkach.                      

Pogoda nam sprzyja, jest słonecznie i przyjemnie. Ale i przy gorszej pogodzie jest tu co robić. W końcu deszcz to błoto i trudności, które stanowią wyzwanie dla aut terenowych, prawdziwe „niedźwiedzie mięso” jak mawiał Jack London.

 

 

Tekst i zdjęcia: Ireneusz Rek

 

GALERIA ZDJĘĆ